W poszukiwaniu katastrofy

Katastrofalne skutki powstania leja depresji, osuszanie gruntów uprawnych, wysychanie jezior i rzek wokół wyrobisk to najpowszechniej przytaczane argumenty przeciwników górnictwa odkrywkowego. Często powtarzane przez nich wyrażenia określające efekty działalności odkrywkowej to „katastrofa ekologiczna”, „zagłada”, „skażenie wody” czy „wyschnięte rzeki, jeziora i lasy”.

Czy rzeczywiście otoczenie odkrywek przedstawia sobą tak drastyczny widok? Czy tereny wokół wyrobisk są nieodwracalnie zdegradowane, pozbawione życia i przypominają pustynię?

Odpowiedzi na te pytania można poszukać analizując wpływ, jaki na krajobraz wschodniej Wielkopolski wywiera działalność PAK KWB Konin. Konińska kopalnia wydobywa surowiec od ponad 70 lat, dysponujemy zatem pełną dokumentacją wszystkich etapów jej funkcjonowania; można przyjrzeć się przedpolu odkrywek, otoczeniu obecnie eksploatowanych wyrobisk oraz terenom, na których działalność już zakończono – zarówno w niedawnym, jak i dość odległym czasie. To, jak prezentują się obszary zrekultywowane oraz bezpośrednio przyległe do czynnych odkrywek, najlepiej ilustrują fotografie.

Jednym z historycznych przykładów pokojowego współistnienia kopalni i pobliskiego naturalnego akwenu jest otoczenie odkrywki Pątnów, która zakończyła działalność w 2001 roku. W czasie jej funkcjonowania wyrobisko górnicze znajdowało się kilkaset metrów w linii prostej od Jeziora Mikorzyńskiego. Akwen ten przetrwał bez najmniejszego uszczerbku długie, bo 40-letnie, bliskie sąsiedztwo odkrywki. Dzisiaj w niedużej odległości od siebie położone są dwa zbiorniki – naturalne Jezioro Mikorzyńskie oraz akwen o powierzchni 346 ha utworzony w wyrobisku końcowym Pątnowa (fot. 1).

Fot. 1 Na pierwszym planie Jezioro Mikorzyńskie, w głębi zbiornik po odkrywce Pątnów, pomiędzy tymi akwenami widoczne osiedle domków letniskowych

Obecnie podobne zjawisko obserwujemy wokół zamkniętej w 2009 roku odkrywki Lubstów. Tutaj także w wyrobisku końcowym powstaje duży, o docelowej powierzchni 480 ha, zbiornik wodny.

Rekultywacja skarp oraz ich obudowa biologiczna została rozpoczęta odpowiednio wcześniej, tuż po ukształtowaniu zboczy akwenu i jest kontynuowana w czasie jego napełniania. Posadzono wiele gatunków drzew (wśród nich modrzewie, dęby, lipy, klony, sosny, buki, graby, olchy czy brzozy) oraz krzewów, jak karagana syberyjska, rokitnik czy oliwnik wąskolistny. W efekcie tych działań wokół zbiornika utworzony został szeroki pas zieleni. Widoczny na zdjęciach wschodni brzeg akwenu, porasta dziś gęsty las (fot. 2, 3 i 4).

Nieopodal, w niedużej odległości od dawnego wyrobiska, położone jest Jezioro Lubstowskie, któremu nie zaszkodziła 30-letnia eksploatacja surowca z odkrywki Lubstów, a warto przypomnieć, że w latach 1990 była to najgłębsza odkrywka węgla brunatnego w Polsce. Sztuczny akwen, stanowiący jej pozostałość, przewyższa naturalne jezioro pod względem powierzchni i pojemności.

Można pokusić się o refleksję, że w czasie, kiedy tworzono zbiornik poodkrywkowy, nikt przeciwko takiemu projektowi nie protestował i dzięki temu powstał duży i pojemny akwen, który z pewnością będzie atrakcją gminy Sompolno. Już obecnie miejscowość Lubstów zyskała krajobrazowo – jest otoczona wodą, położona pomiędzy dwoma wspaniałymi akwenami, co ilustruje załączona fotografia (fot. 5).

Ciekawe urozmaicenie polubstowskiego krajobrazu stanowi także piaszczysta wydma pozostawiona celowo na życzenie gminy. Ten fragment terenu, razem ze znajdującym się w pobliżu małym stawkiem, okazał się doskonałym miejscem na przeprowadzenie Runmageddonu, czyli biegu z przeszkodami w ekstremalnych warunkach. Taka impreza została zorganizowana w ubiegłym roku, start i metę wyznaczono właśnie przy oczku wodnym, trasa prowadziła przez wydmę i jeziorko (fot. 6).

Fot. 2 Widok na wschodni brzeg zbiornika po odkrywce Lubstów

Fot. 3 i 4 Teren przylegający do zbiornika porastają drzewa i krzewy

Fot. 5 Dwa akweny, na górze zbiornik po Lubstowie, na dole Jezioro Lubstowskie

Fot. 6 Oczko wodne i piaszczysta wydma stworzyły doskonałe warunki do przeprowadzenia Runmaggedonu

Dokumentacja fotograficzna nie daje także podstaw, by wskazać katastrofalne skutki działalności obecnie funkcjonujących odkrywek. W bliskim sąsiedztwie najstarszej czynnej konińskiej odkrywki Jóźwin położone są pola uprawne, a stan roślin zapowiada dobre plonowanie (fot. 7). Istnienie pól tuż przy krawędzi wyrobiska jest najlepszym dowodem na to, że na produkcyjność gleb uprawnych wpływa przede wszystkim poziom opadów atmosferycznych, a nie odwodnienie złoża.

Kolejne zdjęcie przedstawia zwałowisko wewnętrzne Jóźwina, czyli obszar, który odkrywka już opuszcza. Mimo wielu lat prowadzenia eksploatacji pola nadal tam istnieją, ziemia w pobliżu odkrywki nieprzerwanie jest uprawiana (fot. 8).

Fot. 7 Pola uprawne w bliskim sąsiedztwie odkrywki Jóźwin

Fot. 8 W głębi zwałowisko wewnętrzne Jóźwina, na pierwszym planie tegoroczny zbiór plonów

Zielone obszary w pobliżu wyrobiska można zauważyć również w okolicach odkrywki Drzewce, mimo że w nadkładzie występują tam głównie utwory piaszczyste, a więc skutki odprowadzania wód są w tym rejonie największe. Nie przeszkadza to istnieniu pól uprawnych w pobliżu zwałowiska.

W ramach rekultywacji pola Bilczew, które eksploatowane było jako pierwsze i zostało zamknięte w 2010 roku, prowadzono nasadzenia wielu starannie wybranych gatunków drzew i krzewów. W efekcie tych zabiegów zwałowisko zostało ładnie zagospodarowane przyrodniczo i wkomponowane w naturalny krajobraz. Na zdjęciu 9 widoczne są nasadzenia na północno-zachodnim skraju zwałowiska.

Mimo wieloletniej pracy bariery pomp wokół odkrywki, w jej pobliżu przetrwały dwa zbiorniki wodne (fot. 10 na pierwszym planie). Podobnie stało się z widocznym na kolejnym zdjęciu jeziorem Szkliniec, położonym w pobliżu miejscowości Łuczywno, zasilanym wodami z odkrywki Drzewce (fot. 11).

Pozostałością po polu Bilczew jest także zbiornik o tej samej nazwie o powierzchni 33 ha (fot. 12). Jego napełnianie zostało już zakończone, natomiast nadal trwa pielęgnacja posadzonej w jego otoczeniu roślinności (fot. 13). Zaledwie kilka lat wystarczyło, by przyroda powróciła na te tereny; w pobliżu akwenu można zauważyć ślady rozmaitych zwierząt, w tym saren i dzików, a po wodzie pływają czaple, łabędzie i wiele innych gatunków ptaków. Wszystko to można zaobserwować w pobliżu nadal eksploatowanego pola Drzewce B.

Fot. 9 Zwałowisko odkrywki Drzewce doskonale wkomponowane w otaczający krajobraz

Fot. 10 W pobliżu zwałowiska zlokalizowane są dwa naturalne zbiorniki wodne, akwen widoczny z lewej strony to zbiornik pokopalniany po Bilczewie

Fot. 11 Jezioro Szkliniec, z prawej strony odkrywka Drzewce

Fot. 12 Zbiornik Bilczew

Fot. 13 Zalesione skarpy akwenu

Fot. 14 Zbiornik Bilczew stanie się atrakcją gminy Kramsk

Bliskość kopalni nie zaszkodziła także Gopłu, nie sprawdziły się katastrofalne przepowiednie dotyczące tego jeziora. Kiedy w 2010 roku uruchomiono odkrywkę Tomisławice, przeciwnicy górnictwa wieszczyli zagładę samego jeziora i cennych przyrodniczo obszarów wokół akwenu. Misa jeziorna miała pęknąć, a woda z odkrywki zatruć florę i faunę. – Zginą wszystkie ślimaki, mięczaki, ryby zaczną składać ikrę z defektem genetycznym. Dno jeziora będzie martwe – przekonywali naukowcy wspierający ekologów.* Dzisiaj wiemy, że wbrew tym przewidywaniom żadna katastrofa nie nastąpiła. Wręcz przeciwnie, jakość wody w Gople systematycznie się poprawia, a życie nie wyginęło – nadal ku zadowoleniu wędkarzy w jeziorze pływają ryby, na brzegach rosną szuwary i inne rośliny wodne (fot. 15).

Fot. 15 Jezioro Gopło w Kruszwicy

Z wieloletnich doświadczeń PAK KWB Konin wynika zatem, że koegzystencja odkrywki i jej otoczenia jest możliwa i to nawet w warunkach suszy hydrologicznej panującej obecnie na przeważającym obszarze Polski. Na przedstawionym materiale fotograficznym można zauważyć, że zrekultywowane tereny pogórnicze doskonale wpisały się w naturalny krajobraz i dotyczy to wszystkich kierunków rekultywacji, zarówno leśnej czy rolnej, jak i wodno-rekreacyjnej. A po drugie – obszary w pobliżu odkrywek pozostają zielone, są porośnięte lasami lub wykorzystywane jako pola uprawne i to tuż przy skraju wyrobiska. Katastrofy, której tak pilnie poszukują przeciwnicy górnictwa, nie widać. eg

Fot. Piotr Ordan (3, 4, 13, 14, 15), Michał Szelest (2, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12), Michał Jankowski (1)

*„Gazeta Wyborcza Poznań”, 26 lutego 2010